piątek, 1 maja 2015

Moich słów kilka / My few words

Ostatnio przeczytałam pewien wpis porównujący projektanta wnętrz z blogerem wnętrzarskim. Ja również mam swoje zdanie w tej kwestii. Mylnie się uważa, że bloger amator odnosi sukces dlatego, że ma mnóstwo czasu na wszelakiego rodzaju DIY, stylizacje domu itp. i cieszy się, gdy swoje dzieło może pokazać szerszemu gronu. Natomiast projektant ma tyle pracy z klientem, że brak mu czasu na takie drobnostki, a skupia się na różnych ważnych aspektach dotyczących wnętrz. I nie chcę w tym momencie mówić, które blogi są lepsze, a które gorsze zwłaszcza, że sama zaliczam się do jednej z tych dwóch grup. 

Recently I read a review comparing interior designer with blogger wnętrzarskim. I also have their say on this issue. Wrongly claimed that an amateur blogger successful because he has plenty of time for all sorts of DIY, home styling, etc. And is glad when his work can show a wider audience. In contrast, the designer has much work with the client that he lacked time for such trifles, and focuses on various important aspects of the design. I do not want at this point to say that blogs are better and which are worse especially since she belongs to one of these two groups.




Jednak zabolała mnie jedna rzecz. Ja jako blogerka również nie mam czasu na różnego typu działania twórcze, powiem więcej nie mam ostatnio czasu nawet dla bloga. Jestem artystką, pracuję w instytucji kulturalnej, oraz dorabiam w kilku innych miejscach, do tego skończyłam studia inżynierskie by mieć drugi zawód i z zamiłowania zajmuję się wnętrzami. Jednak czasem najzwyczajniej nie mam na to siły, albo brak mi weny. Moja artystyczna praca wymaga dużego mojego zaangażowania i gdy wracam do domu nie mam pomysłu na to, by coś stworzyć na blogu, stąd te długie przerwy pomiędzy wpisami. Jednak staram się na tyle, na ile potrafię. I może wyda się to dziwne, ale bloga piszę głównie dla siebie. To moja odskocznia od codzienności. Dlatego uważam, że projektanci nie powinni uważać, że tylko oni są zapracowani. Moja praca czasem ( a tak naprawdę bardzo często) kończy się o 23. A nieregularne godziny pracy czasem są ułatwieniem, ale zazwyczaj bardzo utrudniają życie. Zatem drodzy blogerzy, jak jest u Was? Czy zgadzacie się ze mną, z moimi przemyśleniami? Czy również jesteście zapracowani, a mimo wszystko cieszycie się z każdej małej drobnostki i zmiany w Waszym domu? Czekam na opinie!

However, one thing hurt me. I, as a blogger also do not have time for different types of creative activities, I will tell more recently I have no time even for a blog. I am an artist, I work in a cultural institution, and liftin in several other places, to the finished engineering studies to have a second profession and passion deal with interiors. But sometimes simply I do not have the strength, or lack of inspiration to me. My artistic work requires a lot of my commitment and when I come home I have no idea on it to create something on a blog, hence the long breaks between entries. But I try to as much as I can. And maybe it will seem strange, but the blog I write mainly for myself. It's my escape from everyday life. Therefore, I believe that designers should not assume that only they are busy. My work sometimes (and indeed very often) ends at 23. A irregular working hours are sometimes facilitated, but usually a very difficult life. Therefore, dear bloggers, as is with you? Do you agree with me, with my thoughts? You are too are busy, and despite all look forward with every little trifle and changes in your home? Waiting for opinions!


1 komentarz:

  1. Myślę, że każdą pracę nalezy szanować, nie ma znacznie czy jest się blogerką, architektem, lekarzem, czy robotnikiem, osobą zajmującą się wywózką śmieci itd... Każdy kto pracuje, poświeca temu czas i siły. Takie stopniowanie, kto poświeca się bardziej a kto mniej, komu nalezy się wiekszy szacunek itp. jest zwyczajnie nielogiczne.
    Swoją drogą, w Polsce wciąż jeszcze mało docenia się pracę blogerów, za granicą wygląda to nieco inaczej.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz!