sobota, 3 września 2016

Przeprowadzka - oczekiwania vs rzeczywistość

Ten post będzie nieco inny niż zwykle, gdyż opowiem Wam historię. I jestem w 100% pewna, że nie odkryje nim Ameryki;) Przedstawię Wam nasz bilans po 10 miesiącach od wprowadzenia się do naszego My first home.

zdjęcie My first home

Ale zacznę od początku. Czy Wy lub Wasi znajomi byliście w sytuacji, w której kupując dom czy mieszkanie dążyliście w jego wykańczaniu do momentu, aż będzie można się wprowadzić, mimo że nie wszystko było do końca zrobione? Bo u nas tak właśnie było. I tak nie ulegliśmy pierwszym naszym wizjom, by wprowadzić się bez wykończonych schodów. Na całe szczęście! Dlaczego o tym mówię? A no dlatego, że po 10 miesiącach stan naszego domu niewiele się zmienił od dnia przeprowadzki. Oczywiście wizja była zupełnie inna. Założyliśmy, że wprowadzamy się do domu bez większości mebli, bo kupimy je w najbliższym czasie. Jednak kto by pomyślał, że ten najbliższy czas to będzie dobrych parę miesięcy, a może nawet lat?! Niestety rzeczywistość jest inna. Może przez miesiąc przeszkadza nam brak mebli, ale człowiek naprawdę szybko się przyzwyczaja. Uczymy się żyć z tym co jest, a proza życia odciąga nas od dalszego urządzania. My przez ten cały czas kupiliśmy jedynie łóżko z materacem, zasłony, a mąż zrobił drewniane pieńki oraz piękną drabinkę ( jeśli chcecie zobaczyć jakie to zajrzyjcie tu i tu). Kupiliśmy też parę bibelotów, jakąś roślinę ( choć większość dostaliśmy) i to tyle! Niezbyt wiele prawda? Oczywiście fundusze też mają tu znaczenie, lecz brak czasu, lenistwo oraz rutyna życia bardziej tu zadziałała. 

Pisząc to zdaje sobie sprawę, że możecie pomyśleć sobie o mnie: ale z niej blogerka wnętrzarska? Jednak nie lubię, gdy coś jest zakłamanego. Pokazuję Wam zatem wnętrza nie w pełni skończone, piszę prawdę, którą zna każdy z nas. I tak powinno być. Bo nikt nie jest idealny. Ważne żeby żyć po swojemu, a dom to ludzie, którzy w nim mieszkają. 
Co sądzicie o temacie, który dziś poruszyłam? Też tak macie? Przyznajcie się! :)


PODPIS

12 komentarzy:

  1. Myślę, że jeżeli człowiekowi na co dzień nic nie brakuje to nie trzeba na siłę latać i kupować nowe meble i dekoracje. Pomysł przyjdzie z czasem i kto wie, może wtedy uda wam się wykończyć ten dom błyskawicznie? Ja też często mam jakiś plan, a potem pomimo szczerych chęci nie mogę się za niego zabrać. Może brakuje siły? Może pomysłu? A może samemu do końca nie wie się co zrobić dalej. Z wnętrzami jest tak, że mamy tyle ciekawych rozwiązań, że jak pojawia się pytanie co ja chciałabym wybrać dla siebie to ciężko jest wybrać. Przynajmniej mi. Lubię skandynawską prostotę, ale ostatnio klimat boho podbija moje serce. W duszy jednak czuje że domek rodem ze wsi sprawiłbym, że czuła bym się najlepiej.

    Życzę dużo dobrego :) Pozdrawiam ciepło,
    Zuzia z Merely Susan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może idealny będzie domek na wsi z piękną drewnianą werandą, białymi ścianami i oryginalnymi dodatkami? :)

      Usuń
  2. Jeżeli już zmieniać to wszystko, nie tylko miejsce zamieszkania, ale także i meble w nowym kąciku. Teraz ludzie w ogóle stawiają na prostotę, minimalizm, biały kolor wraca do łask.

    OdpowiedzUsuń
  3. Doświadczenia mam trochę podobne, chociaż mieszkanie zostało kupione z rynku wtórnego (za to jesteśmy dopiero drugimi właścicielami) i 15-letnią kuchnię oraz łazienkę "otrzymaliśmy" w spadku po poprzedniej lokatorce. Nie jest źle, ale dobrze też nie jest z tymi pomieszczeniami. Jednak o remoncie wciąż nie ma mowy i na pięknie wykończone cztery kąty jeszcze sobie kilka lat poczekam... Wprowadziliśmy się szybko (trzeba było w końcu się od rodziców wyprowadzić), nawet nie odświeżyliśmy białych ścian i dopiero przez kolejne kilka miesięcy się meblowaliśmy. Po roku mieszkania dopiero zaczyna być domowo i przytulnie... Jak to mówią - po mału do przodu. Grunt to cierpliwość i rozsądne zarządzanie budżetem (który i tak jest jeszcze okrojony, lecz na szczęście przede mną ostatni rok studiów!).
    Trzymam kciuki za Twoje urządzanie:)

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! małe kroki są najlepsze! Powoli dojrzewamy do tego jak mają wyglądać nasze cztery kąty:)

      Usuń
  4. Trochę tak ;) Myślę, że większość osób tak ma. Pamiętam, ile miesięcy moi rodzice instalowali schody. Tak to była drabina i tyle. Całkiem stabilna i ładna, nikomu nie przeszkadzała... Na szczęście do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest dobry test, który pokazuje bez ilu rzeczy da się żyć. Jesteśmy przyzwyczajeni do gromadzenia przedmiotów, a przeprowadzka do idealny moment by pozbyć się wielu rzeczy i nie zagracać od nowa naszego nowego miejsca. Lepiej urządzać się powoli, a zgodnie z własnym gustem i smakiem, niż na szybko kupować przypadkowe meble i dodatki, żeby tylko zapełnić przestrzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doświadczenie to nauczyło mnie naprawdę wielu rzeczy np. bardzo dużej cierpliwości, cieszenia się z małych drobiazgów, ale najważniejsze nauczyła nas spędzać czas ze sobą! Bez telewizji, internetu i ze słabym zasięgiem telefonicznym rzeczywistość od razu jest inna! :) pozdrawiam:)

      Usuń
  6. nie strasz mnie bo przeprowadzka przede mną i mam nadzieję, że pójdzie gładko :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja doświadczyłam tego już w czasach studenckich, kiedy wynajmowałam malutką, 15m2 kawalerkę. Nie było w niej kilku elementów wyposażenia (np.: piekarnika i mikrofali) i obiecywałam sobie, że kupię je jakiś czas po wprowadzeniu się. Studia skończyłam, a mikrofalówki jak nie było tak nie ma, bo okazało się, że wcale nie jest taka niezbędna ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się przeprowadzka kojarzy przede wszystkim z prowizorkami takimi jak siedzenia ze skrzynek, lampa bez klosza, spanie na materacu ;) wiadomo ma to swoje uroki, ale na dłuższą metę nie jest wskazane.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy24/10/16

    A dla mnie przeprowadza to zawsze szansa na na zmianę wystroju ;). Inny rozkład, trochę malowania mebli, żeby pasowały itd. Uwielbiam takie akcje ;).
    Ps. Mam bardzo podobny stół, ale bardziej w takim stylu - stół dębowy

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz!